sobota, 1 listopada 2014

1

Megan
Obudziłam się około ósmej. Poszłam wziąć prysznic i związałam włosy w kok. Ubrałam szorty i bluzkę na ramiączkach. Wyszłam na korytarz, Leah już podążała za mną. Ubrałam jej obrożę i naciągnęłam trampki na nogi. Zgarnęłam telefon z blatu i wyszłam z mieszkania. Zamknęłam drzwi żeby nikt nie porwał Allison i jej kota.
Zamówiłam windę, która po chwili przyjechała na ostatnie piętro. Weszłam do środka, a moja psina kroczyła za mną. Chwilę zajęło Nam zjechanie na dół. Drzwi na zewnątrz otworzył Nam portier. Skłonił się lekko z promiennym uśmiechem. Przywitałam się z nim.
O tej porze ulice Nowego Jorku były zatłoczone. Ludzie śpieszyli się do pracy albo dopiero z niej wracali. Jeszcze inni odprowadzali swoje dzieci do szkół, lub tak jak ja wyprowadzali swoje zwierzęta. Na moje szczęście Nasz apartament znajdował się naprzeciw Central Parku.
Przeszłam na drugą stronę ulicy i już znajdowałam się przed wejściem do parku. Spuściłam Leah ze smyczy żeby mogła sobie pobiegać. Po półgodzinnym spacerze, wracałyśmy już do domu. Po drodze wstąpiłam do Starbucksa po kawę dla Allison i dla siebie po czekoladę. Wzięłam też dwie bułeczki cynamonowe.
Wróciłam do mieszkania i dałam Naszym czworonożnym kompanom jeść, bo Allison zapomniała to zrobić wczoraj wieczorem. Weszłam do jej pokoju i odsłoniłam jej okna. Do pokoju wpadały promienie słoneczne. Na stoliku postawiłam kubki z ciepłym płynem i dwie bułeczki. Wskoczyłam na jej łóżko.
- Wstawaj Śpiochu!
- Jaki śpiochu, wczoraj wstałam o 6 rano pobiegać, a dzisiaj regeneruję mięśnie, daj mi spać! - wymamrotała przykrywając głowę poduszką.
- A kto kazał Ci po miesiącu lenistwa, biegać aż półtorej godziny? Ja może?
- Nie półtorej, a pół, to po pierwsze. A po drugie stwierdziłam, że chcę zmienić swoje życie, co nie daje Ci prawa do budzenia mnie.
- To ja kupiłam Ci kawę i pyszną bułeczkę cynamonową w Starbucksie, a ty mi się tak odwdzięczasz niegodziwcze?
- To stawia Cię w nieco lepszym świetle, więc wybaczę Ci mą pobudkę. Ta sprawa zakończy się jedynie pouczeniem.
- Uważaj, bo kawa zaraz wyląduje na Tobie w ramach tego pouczenia - prychnęłam i spojrzałam na nią, po czym wybuchłam śmiechem.
- Wiesz, na dobrą sprawę, to Bóg obdarzył mnie tymi oto dwoma dość długimi nogami i po kawę mogę sobie pójść sama lub ewentualnie zrobić ją w domu.
- Na prawdę? Nie pomyślałabym o tym. Dobrze, że mi powiedziałaś Młoda.
- Czasami muszę Cię o czymś poinformować Stara. - powiedziała śmiejąc się.
- Jestem starsza od Ciebie o 10 minut więc uważaj - stwierdziłam śmiejąc się. Podałam jej kawę i bułeczkę cynamonową. - Masz i się ciesz.
-Wielkie mi halo, a ja młodsza o 10 minut, ale za kawę i bułeczkę dziękuję. - odpowiedziała z uśmiechem.
Wzięłam swoją czekoladę i bułeczkę i jadłyśmy w ciszy,. Po chwili przyszły do Nas zwierzaki i usiadły obok. Zaczęły wspólnie się bawić. Wielu Naszych znajomych jest w szok, że kot i pies potrafią się razem bawić, ale  one są wyjątkowe. Od małego wychowywały się razem. Rodzice obiecali Nam zwierzątko. Jednak ja chciałam psa, a Allison kot. I widocznie zrządzenie losu tak chciało, ze trafiliśmy na tą dwójkę. Od tamtej chwili jesteśmy nierozłączni.

2 komentarze:

  1. Zapowiada się sympatyczna historia...Nic, tylko czekać na ciąg dalszy!

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Miło mi. Mam nadzieję, że dalsza część także się spodoba.

      Usuń