sobota, 31 stycznia 2015

5

Megan
Po kilku drinkach i pizzy, siostry były wyraźnie odprężone i wszystko wydawało im się zabawne. Nawet ich własne nogi.
- Allison? Dlaczego masz krzywe nogi -spytała przez śmiech Megan.
- Bo ty masz krzywe ręce -odpowiedziała jej siostra po czym wybuchła śmiechem.
- Bardzo śmieszne. Ha ha ha. Nie mam krzywych rąk. Co dowodzi, że jesteś ślepa.
- Wolę być ślepa niż mieć nierówno pod sufitem.
- Tak się składa, że mam porządek w pokoju. To ty masz wieczny bałagan.
- Chciałabyś. Prawda jest inna i musisz się z tym pogodzić. Tam panuje artystyczny nieład.
- Nie rozpędzaj się tak. Co ty? Bawisz się w pociągi japońskie?
- Sugerujesz, że jestem gruba?!
- Zwariowałaś?! Przecież te pociągi są smukłe.
- No rzeczywiście....
- Twoja wiedza na ten moment mnie przytłoczyła. Daj mi chwilę. Muszę dojść do siebie -stwierdziła Megan patrząc na siostrę.
- Nie dramatyzuj tak. Wielki mi halo. Robisz z tego nie wiadomo jaką aferę.
- Powiedz mi jedno. Czy ja Cię kiedykolwiek obraziłam?
- No nie...
- A wiesz czemu?
- Nie mam pojęcia
- Bo nie mam jak Cię obrazić. Poza tym jesteś moją siostrą. A bo ja wiem czy byś mnie w nocy poduszką nie udusiła? Nie mam pewności.
- Dzięki, że tak mnie cenisz.
- I kto tu teraz dramatyzuje?
- Oj tam - machnęła na nią Allison. - Mam pomysł! Ponabijajmy się z ludzi pisząc do nich głupie wiadomości albo dzwoniąc do nich!
- Serio?
- Tak. No zgódź się! Będzie fajnie!
- Niech Ci będzie. Robię to tylko dla Ciebie.
- Jak słodko!  Tylko, że moje serce już komuś oddałam.
- I ja i tym nie wiem?!
- Spokojnie Meg. Chodzi o Chanel.
- Idiotka! Na zawał bym tu zeszła! A ty mi mówisz, że chodzi o Twoją kotkę... 
- No co? To miłość od pierwszego wejrzenia. Przynajmniej nie muszę bać się odrzucenia.
- Tyy..... To dobre! Miłość idealna istnieje! Alleluja! 
- No to co? Do kogo piszemy?
- A ja myślałam, że Ci przejdzie...
- W cuda wierzysz?
- Zdarza się.
- No to do kogo?
- Hm...
- Już wiem!
- No mów.... Chociaż zaczynam się bać....
- Napiszemy do ..... Kyle'a i Aarona!
- Nie.....
- Tak!
- Ja się w to nie będę pakować.
- A kto każe Ci się pakować? Nie będziesz musiała nawet podnosić swojego szanownego tyłka.
- Jezu....
- Jezusa bym w to nie mieszała...
- Weź.... Jak Cię strzelę to może się ogarniesz....  
- Raczej poczekałabym z tym do rana... Mogłabyś robić co chcesz, ale mój umysł pozostanie przyćmiony i nie mam tu nawet na myśli alkoholu. Po prostu Twoja osoba tak na mnie działa, hahahaha
- Nie mam słów do Ciebie....
- To miej słowa do Aarona albo Kyle... A właściwie to który Ci się bardziej spodobał? Bo wiesz, ja się mogę dostosować.
- Zasadniczo? Żaden.
- Oj no weź, znam Cię, na pewno któryś wpadł Ci w oko i znając Ciebie jest to Aaron. Czy mam rację?
- Z braku laku, może być. Kyle w sumie też całkiem całkiem, ale zdecydowanie w Twoim typie. 
- Czyli jak zwykle się rozumiemy!
- Nie może być inaczej. W końcu jesteśmy bliźniaczkami. 
- Ta telepatia!
- Mocy bliźniaczek przybywaj! 
- I nigdy nie ubywaj...? Nie wiem czy to ma sens, ale grunt, że się rymuje
-  Uwielbiam Cię za Twoje rymy.
- Tak jak ja za Twoje czyny, joł men.
- No dobra.... Trzeba choć trochę się ogarnąć... 
- A w każdym bądź razie możemy próbować.
- Nie chcę do niego pisać. To przeczy mojej ideologii. 
- Tak, tak. Facet pierwszy na się odezwać... 
- Dokładnie. Ja za niego roboty odwalać nie będę.
- A co jeśli rozmiar ich mięśni nie odpowiada rozmiarowi ich mózgów i w ich głowach zamieszkała przeciwna ideologia? Albo co jeśli tak na prawdę są bardzo nieśmiali i boją się odrzucenia z naszej strony?
- To jest możliwe, ale jestem zbyt uparta i przekonana do swojej ideologii, aby od niej odejść dla jakiś dwóch typków, których nie znam i którzy mogą zniknąć jak już się nami zabawią.
- A co racja to racja. Ja wyznaję ideologię: lepiej ranić niż zostać zranionym. Niech Cię nie zwiedzie miły wygląd mojej twarzy i uśmiech na ustach.

poniedziałek, 5 stycznia 2015

4.

Allison
Bliźniaczki zdążyły odejść parę kroków, jednak okazało się, że ich nowi znajomi tak łatwo się nie poddają i po chwili je dogonili.
-Poruszacie się zaskakująco szybko - zaczął Aaron.
-Ale nie jesteśmy z tych, którzy tak łatwo odpuszczają - dokończył Kyle. - Jeśli nie kawa i nie lody, to może zaproponujecie coś innego? 
-Posłuchajcie, nie chcę wyjść na niemiłą, ale nie uważacie, że to trochę za dużo jak na pierwszy dzień naszej znajomości? - odpowiedziała Allison.
-Co masz na myśli? - zapytał Aaron.
-Pewnie to, że nasz świat nie kręci się wokół nowo poznanych mężczyzn i jeśli wpadamy na siebie więcej niż jeden raz w ciągu całego dnia, to jest to stanowczo za dużo. - wytłumaczyła podirytowana Megan.
-Kiedy spotykaliśmy się wcześniej byłyście milsze, co się tak nagle stało? Jeśli nie chcecie kontynuować znajomości to po prostu nam o tym powiedzcie. - oburzył się Kyle.
-Rany Boskie, czy człowiek nie może czuć się zmęczony po całym dniu pełnym wrażeń? Gdybyśmy nie chciały kontynuować znajomości to nie dałybyśmy Wam naszych numerów. Po prostu dajecie nam trochę...
-Przestrzeni. - zakończyła sprawnie, wyraźnie znudzona sytuacją Megan.
-Dokładnie, a teraz jeśli pozwolicie, udamy się w tylko nam znanym kierunku i zakończymy to nieudane spotkanie. - podsumowała Allison.
-Poczekajcie, nie podziękujecie nam nawet za odnalezienie psa? - odezwał się Aaron.
-Dziękujemy. - odparowała Megan i obie zwróciły się ku wyjściu z parku.
-Nie gniewajcie się na nas, czasem najpierw mówimy, a dopiero potem myślimy - krzyknął za nimi Kyle, ale siostry już nie zareagowały.
Gdy po powrocie do domu, przebrane w dresy i za duże koszulki,  rozsiadły się wygodnie na sofie przed telewizorem ogarnął je błogi spokój. W końcu były bezpiecznie zamknięte w swoich przysłowiowych czterech ścianach.
-Nie wiem jak Ty, Megan, ale ja po tym dniu mam ochotę na coś mocniejszego i uprzedzając Twoje pytanie nie mam na myśli herbaty z dwóch torebek ani wina wytrawnego. Właściwie to po co my je kupiłyśmy skoro obie go nie lubimy?
-Bo chciałyśmy zrozumieć, dlaczego wszyscy się tak nim zachwycają, jednak mimo wszystko nadal smakuje nam tylko kiedy coś gotujemy i dodajemy je do smaku. - odpowiedziała Megan po chwili namysłu.
-Hmm... Co byś powiedziała, na... - zaczęła Allison buszując po szafkach w kuchni - Zwykłe zamówienie pizzy i drinki? Brakuje mi dzisiaj inwencji twórczej.
-Wybaczam Ci to - odpowiedziała Megan - Też mi się już nic nie chce. Kto by pomyślał, że zakupy są takie męczące, a jeszcze to zniknięcie Leah. Nie wiem co bym zrobiła gdyby się nie znalazła. - sunia jakby świadoma, że się o niej rozmawia, przybiegła i ułożyła się na kolanach swojej właścicielki.
-Całe szczęście, że wszystko dobrze się skończyło. Swoją drogą nie uważasz tego za podejrzane, że akurat kiedy ich poznałyśmy, Leah się oddala pomimo, że nigdy wcześniej tego nie robiła i właśnie oni ją przyprowadzają?
-Właśnie miałam się Ciebie pytać o to samo. Nie mogę powiedzieć, że oni wydali mi się dziwni, zachowywali się normalnie, ale jednak coś tu nie gra. Choć może jestem przewrażliwiona.
-W takim razie ja też - powiedziała Allison siadając obok siostry i podając jej szklankę z drinkiem.
-Dobrze, że nie jestem w tym sama. Już się bałam, że tylko ja mam co do nich mieszane uczucia.
-Och wiesz, że obie jesteśmy tak samo stuknięte. Zawsze widzimy "zagrożenie" w tych samych rzeczach, haha.
-No tak, jak mogłam o tym zapomnieć. A najlepsze co możemy teraz zrobić to przestać o tym rozmawiać. Zamówmy tą pizzę, bo jestem już głodna i włączmy jakiś film.
-Jestem jak najbardziej za. - odpowiedziała Allison.
Ten wieczór minął im bardzo miło, podobnie z resztą jak wszystkie, które spędzały razem. Czuły, że razem mogą wszystko, że są dwie przeciwko światu, jakkolwiek by to nie brzmiało. Może i nie miały w swoim życiu zbyt wielu zmartwień, ale zawsze były swoimi jedynymi powierniczkami. Nie ufały ludziom, wyznawały zasadę, że im mniej wiedzą inni tym lepiej. Obiecały sobie, że tak zostanie już na zawsze. 

3.

Megan
Siostry wróciły do swojego mieszkania gdzie zostały powitane przez ich pupile. Udały się do salonu by zostawić swoje zakupy po czym razem z psem Megan wyszły na popołudniowy spacer. Zastanawiały się czy iść do Central Parku. Z jednej strony dopiero stamtąd wróciły, ale z drugiej nie miały zbytnio gdzie się udać.
Szły sobie ścieżką, a Leah biegała swobodnie po trawniku. Rozmawiały o nowo poznanych znajomych . Nie do końca chciało im się wierzyć, że przechodzili przypadkiem, i je zauważyli aczkolwiek nie miały dowodów, że było inaczej. Postanowiły zmienić temat na jakiś przyjemniejszy.
Na początku mówiły o zbliżającym się Fashion Week'u w mieście. Było pewne, że dostaną zaproszenia, bo ich matka jest redaktorką naczelną Vogue i bardzo liczy się z ich zdaniem. Dlatego każdy projektant chce się im przypodobać i zaprasza je na swoje pokazy czy wysyła jakieś ciuchy żeby się w nich pokazały.
Nagle spostrzegły, że Leah zniknęła. Zaczęły wołać ją, każdego przechodnia pytały czy jej nie widział, niestety wszystko zdało się na marne. Jakby zapadła się pod ziemie. Zrezygnowane usiadły na ławce i zaczęły myśleć jak mogło do tego dojść, bo zawsze miały ją na oku, a poza tym nie oddalała się od nich. Już miały się rozdzielić by szukać jej po parku gdy ujrzały niedawno poznanych kolegów i suczkę starszej z sióstr.
Ogromny ciężar spadł im z serca, ale było w tym coś podejrzanego. Dopiero ich poznały, a już drugi raz tego dnia się widzą. Może nie byłoby w tym nic dziwnego gdyby nie to, że zaginęła ich suczka, która nigdy się nie oddalała, a oni ją znaleźli. Leah wyrwała się im i pognała do sióstr.
Kyle i Aaron szli w kierunku dziewczyn, a one zastanawiały się czy nie uciec jak najdalej od nich. Niestety zbliżali się zbyt szybko i manewr ucieczki nie wypaliłby.
- Powinniśmy się domyślić, że to wasz pies, bo jest uroczy jak wy -odparł Aaron.
- Nie będę dziękować za stwierdzenie faktu -powiedziała Megan głaszcząc swojego zwierzaka po głowie.
- To chyba przeznaczenie, że tak na siebie wpadamy. Wcześniej był obiad, to teraz może kawa -zapytał Kyle.
- Myślę, że dostarczyliście nam dzisiaj już tyle wrażeń, że na pewno będziemy miały problemy ze snem, a kawa raczej nie ułatwi tego zadania - sprawnie zripostowała Allison.
- No to może lody - spytał Aaron.
- Może innym razem. Śpieszy się nam. Poza tym  lody to za szybkie tempo jak na drugie spotkanie -stwierdziła starsza z sióstr, po czym ruszyły w kierunku swojego mieszkania.