Megan
Po kilku drinkach i pizzy, siostry były wyraźnie odprężone i wszystko wydawało im się zabawne. Nawet ich własne nogi.
- Allison? Dlaczego masz krzywe nogi -spytała przez śmiech Megan.
- Bo ty masz krzywe ręce -odpowiedziała jej siostra po czym wybuchła śmiechem.
- Bardzo śmieszne. Ha ha ha. Nie mam krzywych rąk. Co dowodzi, że jesteś ślepa.
- Wolę być ślepa niż mieć nierówno pod sufitem.
- Tak się składa, że mam porządek w pokoju. To ty masz wieczny bałagan.
- Chciałabyś. Prawda jest inna i musisz się z tym pogodzić. Tam panuje artystyczny nieład.
- Nie rozpędzaj się tak. Co ty? Bawisz się w pociągi japońskie?
- Sugerujesz, że jestem gruba?!
- Zwariowałaś?! Przecież te pociągi są smukłe.
- No rzeczywiście....
- Twoja wiedza na ten moment mnie przytłoczyła. Daj mi chwilę. Muszę dojść do siebie -stwierdziła Megan patrząc na siostrę.
- Nie dramatyzuj tak. Wielki mi halo. Robisz z tego nie wiadomo jaką aferę.
- Powiedz mi jedno. Czy ja Cię kiedykolwiek obraziłam?
- No nie...
- A wiesz czemu?
- Nie mam pojęcia
- Bo nie mam jak Cię obrazić. Poza tym jesteś moją siostrą. A bo ja wiem czy byś mnie w nocy poduszką nie udusiła? Nie mam pewności.
- Dzięki, że tak mnie cenisz.
- I kto tu teraz dramatyzuje?
- Oj tam - machnęła na nią Allison. - Mam pomysł! Ponabijajmy się z ludzi pisząc do nich głupie wiadomości albo dzwoniąc do nich!
- Serio?
- Tak. No zgódź się! Będzie fajnie!
- Niech Ci będzie. Robię to tylko dla Ciebie.
- Jak słodko! Tylko, że moje serce już komuś oddałam.
- I ja i tym nie wiem?!
- Spokojnie Meg. Chodzi o Chanel.
- Idiotka! Na zawał bym tu zeszła! A ty mi mówisz, że chodzi o Twoją kotkę...
- Allison? Dlaczego masz krzywe nogi -spytała przez śmiech Megan.
- Bo ty masz krzywe ręce -odpowiedziała jej siostra po czym wybuchła śmiechem.
- Bardzo śmieszne. Ha ha ha. Nie mam krzywych rąk. Co dowodzi, że jesteś ślepa.
- Wolę być ślepa niż mieć nierówno pod sufitem.
- Tak się składa, że mam porządek w pokoju. To ty masz wieczny bałagan.
- Chciałabyś. Prawda jest inna i musisz się z tym pogodzić. Tam panuje artystyczny nieład.
- Nie rozpędzaj się tak. Co ty? Bawisz się w pociągi japońskie?
- Sugerujesz, że jestem gruba?!
- Zwariowałaś?! Przecież te pociągi są smukłe.
- No rzeczywiście....
- Twoja wiedza na ten moment mnie przytłoczyła. Daj mi chwilę. Muszę dojść do siebie -stwierdziła Megan patrząc na siostrę.
- Nie dramatyzuj tak. Wielki mi halo. Robisz z tego nie wiadomo jaką aferę.
- Powiedz mi jedno. Czy ja Cię kiedykolwiek obraziłam?
- No nie...
- A wiesz czemu?
- Nie mam pojęcia
- Bo nie mam jak Cię obrazić. Poza tym jesteś moją siostrą. A bo ja wiem czy byś mnie w nocy poduszką nie udusiła? Nie mam pewności.
- Dzięki, że tak mnie cenisz.
- I kto tu teraz dramatyzuje?
- Oj tam - machnęła na nią Allison. - Mam pomysł! Ponabijajmy się z ludzi pisząc do nich głupie wiadomości albo dzwoniąc do nich!
- Serio?
- Tak. No zgódź się! Będzie fajnie!
- Niech Ci będzie. Robię to tylko dla Ciebie.
- Jak słodko! Tylko, że moje serce już komuś oddałam.
- I ja i tym nie wiem?!
- Spokojnie Meg. Chodzi o Chanel.
- Idiotka! Na zawał bym tu zeszła! A ty mi mówisz, że chodzi o Twoją kotkę...
- No co? To miłość od pierwszego wejrzenia. Przynajmniej nie muszę bać się odrzucenia.
- Tyy..... To dobre! Miłość idealna istnieje! Alleluja!
- No to co? Do kogo piszemy?
- A ja myślałam, że Ci przejdzie...
- W cuda wierzysz?
- Zdarza się.
- No to do kogo?
- Hm...
- Już wiem!
- No mów.... Chociaż zaczynam się bać....
- Napiszemy do ..... Kyle'a i Aarona!
- Nie.....
- Tak!
- Ja się w to nie będę pakować.
- A kto każe Ci się pakować? Nie będziesz musiała nawet podnosić swojego szanownego tyłka.
- Jezu....
- Jezusa bym w to nie mieszała...
- Weź.... Jak Cię strzelę to może się ogarniesz....
- Raczej poczekałabym z tym do rana... Mogłabyś robić co chcesz, ale mój umysł pozostanie przyćmiony i nie mam tu nawet na myśli alkoholu. Po prostu Twoja osoba tak na mnie działa, hahahaha
- Nie mam słów do Ciebie....
- To miej słowa do Aarona albo Kyle... A właściwie to który Ci się bardziej spodobał? Bo wiesz, ja się mogę dostosować.
- Zasadniczo? Żaden.
- Oj no weź, znam Cię, na pewno któryś wpadł Ci w oko i znając Ciebie jest to Aaron. Czy mam rację?
- Z braku laku, może być. Kyle w sumie też całkiem całkiem, ale zdecydowanie w Twoim typie.
- Czyli jak zwykle się rozumiemy!
- Nie może być inaczej. W końcu jesteśmy bliźniaczkami.
- Ta telepatia!
- Mocy bliźniaczek przybywaj!
- I nigdy nie ubywaj...? Nie wiem czy to ma sens, ale grunt, że się rymuje
- Uwielbiam Cię za Twoje rymy.
- Tak jak ja za Twoje czyny, joł men.
- No dobra.... Trzeba choć trochę się ogarnąć...
- A w każdym bądź razie możemy próbować.
- Jezusa bym w to nie mieszała...
- Weź.... Jak Cię strzelę to może się ogarniesz....
- Raczej poczekałabym z tym do rana... Mogłabyś robić co chcesz, ale mój umysł pozostanie przyćmiony i nie mam tu nawet na myśli alkoholu. Po prostu Twoja osoba tak na mnie działa, hahahaha
- Nie mam słów do Ciebie....
- To miej słowa do Aarona albo Kyle... A właściwie to który Ci się bardziej spodobał? Bo wiesz, ja się mogę dostosować.
- Zasadniczo? Żaden.
- Oj no weź, znam Cię, na pewno któryś wpadł Ci w oko i znając Ciebie jest to Aaron. Czy mam rację?
- Z braku laku, może być. Kyle w sumie też całkiem całkiem, ale zdecydowanie w Twoim typie.
- Czyli jak zwykle się rozumiemy!
- Nie może być inaczej. W końcu jesteśmy bliźniaczkami.
- Ta telepatia!
- Mocy bliźniaczek przybywaj!
- I nigdy nie ubywaj...? Nie wiem czy to ma sens, ale grunt, że się rymuje
- Uwielbiam Cię za Twoje rymy.
- Tak jak ja za Twoje czyny, joł men.
- No dobra.... Trzeba choć trochę się ogarnąć...
- A w każdym bądź razie możemy próbować.
- Nie chcę do niego pisać. To przeczy mojej ideologii.
- Tak, tak. Facet pierwszy na się odezwać...
- Dokładnie. Ja za niego roboty odwalać nie będę.
- A co jeśli rozmiar ich mięśni nie odpowiada rozmiarowi ich mózgów i w ich głowach zamieszkała przeciwna ideologia? Albo co jeśli tak na prawdę są bardzo nieśmiali i boją się odrzucenia z naszej strony?
- To jest możliwe, ale jestem zbyt uparta i przekonana do swojej ideologii, aby od niej odejść dla jakiś dwóch typków, których nie znam i którzy mogą zniknąć jak już się nami zabawią.
- A co racja to racja. Ja wyznaję ideologię: lepiej ranić niż zostać zranionym. Niech Cię nie zwiedzie miły wygląd mojej twarzy i uśmiech na ustach.