poniedziałek, 5 stycznia 2015

4.

Allison
Bliźniaczki zdążyły odejść parę kroków, jednak okazało się, że ich nowi znajomi tak łatwo się nie poddają i po chwili je dogonili.
-Poruszacie się zaskakująco szybko - zaczął Aaron.
-Ale nie jesteśmy z tych, którzy tak łatwo odpuszczają - dokończył Kyle. - Jeśli nie kawa i nie lody, to może zaproponujecie coś innego? 
-Posłuchajcie, nie chcę wyjść na niemiłą, ale nie uważacie, że to trochę za dużo jak na pierwszy dzień naszej znajomości? - odpowiedziała Allison.
-Co masz na myśli? - zapytał Aaron.
-Pewnie to, że nasz świat nie kręci się wokół nowo poznanych mężczyzn i jeśli wpadamy na siebie więcej niż jeden raz w ciągu całego dnia, to jest to stanowczo za dużo. - wytłumaczyła podirytowana Megan.
-Kiedy spotykaliśmy się wcześniej byłyście milsze, co się tak nagle stało? Jeśli nie chcecie kontynuować znajomości to po prostu nam o tym powiedzcie. - oburzył się Kyle.
-Rany Boskie, czy człowiek nie może czuć się zmęczony po całym dniu pełnym wrażeń? Gdybyśmy nie chciały kontynuować znajomości to nie dałybyśmy Wam naszych numerów. Po prostu dajecie nam trochę...
-Przestrzeni. - zakończyła sprawnie, wyraźnie znudzona sytuacją Megan.
-Dokładnie, a teraz jeśli pozwolicie, udamy się w tylko nam znanym kierunku i zakończymy to nieudane spotkanie. - podsumowała Allison.
-Poczekajcie, nie podziękujecie nam nawet za odnalezienie psa? - odezwał się Aaron.
-Dziękujemy. - odparowała Megan i obie zwróciły się ku wyjściu z parku.
-Nie gniewajcie się na nas, czasem najpierw mówimy, a dopiero potem myślimy - krzyknął za nimi Kyle, ale siostry już nie zareagowały.
Gdy po powrocie do domu, przebrane w dresy i za duże koszulki,  rozsiadły się wygodnie na sofie przed telewizorem ogarnął je błogi spokój. W końcu były bezpiecznie zamknięte w swoich przysłowiowych czterech ścianach.
-Nie wiem jak Ty, Megan, ale ja po tym dniu mam ochotę na coś mocniejszego i uprzedzając Twoje pytanie nie mam na myśli herbaty z dwóch torebek ani wina wytrawnego. Właściwie to po co my je kupiłyśmy skoro obie go nie lubimy?
-Bo chciałyśmy zrozumieć, dlaczego wszyscy się tak nim zachwycają, jednak mimo wszystko nadal smakuje nam tylko kiedy coś gotujemy i dodajemy je do smaku. - odpowiedziała Megan po chwili namysłu.
-Hmm... Co byś powiedziała, na... - zaczęła Allison buszując po szafkach w kuchni - Zwykłe zamówienie pizzy i drinki? Brakuje mi dzisiaj inwencji twórczej.
-Wybaczam Ci to - odpowiedziała Megan - Też mi się już nic nie chce. Kto by pomyślał, że zakupy są takie męczące, a jeszcze to zniknięcie Leah. Nie wiem co bym zrobiła gdyby się nie znalazła. - sunia jakby świadoma, że się o niej rozmawia, przybiegła i ułożyła się na kolanach swojej właścicielki.
-Całe szczęście, że wszystko dobrze się skończyło. Swoją drogą nie uważasz tego za podejrzane, że akurat kiedy ich poznałyśmy, Leah się oddala pomimo, że nigdy wcześniej tego nie robiła i właśnie oni ją przyprowadzają?
-Właśnie miałam się Ciebie pytać o to samo. Nie mogę powiedzieć, że oni wydali mi się dziwni, zachowywali się normalnie, ale jednak coś tu nie gra. Choć może jestem przewrażliwiona.
-W takim razie ja też - powiedziała Allison siadając obok siostry i podając jej szklankę z drinkiem.
-Dobrze, że nie jestem w tym sama. Już się bałam, że tylko ja mam co do nich mieszane uczucia.
-Och wiesz, że obie jesteśmy tak samo stuknięte. Zawsze widzimy "zagrożenie" w tych samych rzeczach, haha.
-No tak, jak mogłam o tym zapomnieć. A najlepsze co możemy teraz zrobić to przestać o tym rozmawiać. Zamówmy tą pizzę, bo jestem już głodna i włączmy jakiś film.
-Jestem jak najbardziej za. - odpowiedziała Allison.
Ten wieczór minął im bardzo miło, podobnie z resztą jak wszystkie, które spędzały razem. Czuły, że razem mogą wszystko, że są dwie przeciwko światu, jakkolwiek by to nie brzmiało. Może i nie miały w swoim życiu zbyt wielu zmartwień, ale zawsze były swoimi jedynymi powierniczkami. Nie ufały ludziom, wyznawały zasadę, że im mniej wiedzą inni tym lepiej. Obiecały sobie, że tak zostanie już na zawsze. 

Brak komentarzy:

Prześlij komentarz