Megan
Starsza z sióstr postanowiła przejść się do jednego z pobliskich sklepów gdyż jak zauważyła, lodówka świeciła pustkami, a samo wino nie wystarczy by godnie egzystować. Allison nie chciała ruszyć się z wygodnej kanapy, bo stwierdziła, że zawsze można zamówić coś na wynos.
Megan wychodząc z apartamentowca i idąc w stronę pobliskiego sklepu, zauważyła czarne auto, które podążało za nią, a gdy weszła do sklepu, przez szybę ujrzała jak samochód zatrzymuje się po drugiej stronie. Wkładając najpotrzebniejsze produkty do koszyka, napisała do siostry o zaistniałej sytuacji, ale ta stwierdziła, że dziewczyna popada w paranoję.
Niestety nie było to prawdą. W drodze powrotnej, była po raz kolejny śledzona. Zakupy zaniosła do mieszkania po czym wróciła na dół i pewnym krokiem udała się w kierunku stojącego po drugiej stronie BMW. Kierowca musiał ją zauważyć, ale zanim ruszył, Megan wiedziała kim jest, jej prześladowcą okazał się Aaron, młodszy z barci niedawno poznanych. Z tą wiadomością wparowała do salonu gdzie siedziała Allison.
- Nie będę miła dla żadnego z tych popaprańców!
- O co Ci chodzi - zapytała Ali widząc zdenerwowanie siostry.
- Aaron mnie śledził! Widziałam go. To on jechał tym czarnym autem.
- Musiało Ci się przywidzieć.
- Chciałabym. Zanim zwiał, rozpoznałam go w tym przeklętym samochodzie. Co jak co, ale wzrok mam dobry.
- Ale po co miałby to robić?
- Nie mam pojęcia i nie chcę wiedzieć, ale to wszystko jest strasznie podejrzane. Najpierw przypadkowe spotkanie, potem to nagłe zniknięcie Leah i to, że oni ją znaleźli. Dzisiaj to śniadanie i teraz to. Nie chcę nawet myśleć co może stać się jutro.
- Bez przesady.
- Jak obudzisz się z głową konia w łóżku, nie mów, że nie ostrzegałam.
- Chyba za dużo Ojca Chrzestnego się naoglądałaś - stwierdziła ze śmiechem Allison.
- Może i tak, ale boję się co następnego wymyślą i do czego to wszystko prowadzi.
- Na prawdę popadasz w paranoję.
- Jasne.... Ciekawe jak ty zachowałabyś się na moim miejscu? Dalej byłabyś oazą spokoju - zapytała Megan patrząc na siostrę.
- No może nie, ale na pewno nie panikowałabym tak jak ty teraz.
Dziewczyna machnęła ręką na swoją rozmówczynię i wzięła się za rozpakowywanie zakupionych produktów spożywczych. Z tego wszystkiego zapomniała o mleku kokosowym, bez którego Ali nie wyobraża sobie życia. Mówi się trudno. Zawsze może użyć swoich nóg by dotrzeć do sklepu.
- Zapomniałam o mleku kokosowym.....
- I co ja teraz zrobię?!
- Pójdziesz i sobie kupisz?
- Przecież byłaś w sklepie. Mogłaś kupić - stwierdziła Allison.
- Pragnę przypomnieć, że byłam przerażona faktem, że ktoś mnie śledzi i nie miałam głowy do mleka kokosowego. Poza tym najchętniej unikałabym ich jak ognia.
- No to jest raczej nierealne, skoro wpadłyśmy im w oko.
- Oni mi wypadli. I szczerze, to chętnie zmieniłabym otoczenie.
One More Chance
środa, 13 lipca 2016
poniedziałek, 28 grudnia 2015
7.
Megan
Godzinę po powrocie ze spaceru, siostry usłyszały pukanie do drzwi. Niechętnie podniosły się z kanapy, by zobaczyć kto o tak wczesnej porze zapragnął je odwiedzić. Podejrzewały, że to rodzice mogą sprawdzi co u nich.
Otworzyły drzwi i ujrzały mężczyznę z obsługi restauracji, która znajduje się na pierwszym piętrze apartamentowca. Obok stal wózek, na którym przygotowane było jedzenie. Megan i Allison spojrzały po sobie, bo żadna z nich nie pamiętała by zamawiała coś do jedzenia.
- Przepraszam, ale to musi być jakaś pomyłka. Nic nie zamawiałyśmy - odparła uprzejmie Meg.
- Zamówienie przyszło od dwóch mężczyzn. Jeśli nie chcą panie go przyjąć, odeślę to na kuchnię. Mogę też poprosić o jakąś informację na temat zleceniodawcy.
- Przyjmiemy jedzenie, ale byłybyśmy wdzięczne za jakąś informację na temat zleceniodawcy.
- W takim razie oto zamówienie i jak tylko wrócę do restauracji i uda mi się czegoś dowiedzieć, przekażę Panią wszelkie informacje.
- Dziękujemy - odpowiedziały zgodnie siostry.
Wózek wraz z jedzeniem wprowadziły do salonu gdzie postanowiły, że zjedzą śniadanie. Gdy talerze ustawiły na stole, ich telefony dały o sobie znać. Obie dostały wiadomości tekstowe.
- Niech zgadnę. Kyle do Ciebie napisał - zapytała Megan.
- A do Ciebie Aaron - zapytała Allison.
- No jakbyś mój telefon trzymała - stwierdziła Meg.
- Zapewne napisał Ci smacznego.
- Przecież po co wysilać się na jakąkolwiek fantazję.
- Mam ochotę napisać mu, że teraz nie tknę tego, bo boję się o swoje życie, ale z drugiej strony czy nie jesteśmy zbyt ostre dla nich?
- Nie wierzę! Ali zabujała się w Kyle'u! Gdzie mam to napisać?!
- Najlepiej sobie na czole.
- Da się zrobić, ale szkoda mojego czoła.
- Ty sie lepiej przyznaj, że coś czujesz do Aarona.
- Prędzej kaktus mi na ręce wyrośnie.
- O patrz! Puszcza korzonki.
- Przydałaby Ci się wizyta u psychiatry.
- Ale musiałabyś pójść ze mną.
- Chyba po to, żeby wysłać Cię do oddziału zamkniętego.
- No, ale serio. Nic nie czujesz do Aarona?
- To skomplikowane.
- To zmień sobie status na fejsie.
- Na prawdę to jest skomplikowane.
- Jak wszystko związane z Twoją osobą.
- To co z nimi zrobimy?
- Na początek może przestaniemy być chamskie. Przynajmniej mniej chamskie.
Zgodziły się, że ograniczą swoje niezbyt miłe teksty i dadzą im szansę, po czym zabrały się za jedzenie posiłku. Mężczyzna z obsługi restauracji zadzwonił do nich by poinformować, że w rejestrze są tylko numery telefonów. Siostry podziękowały mu za tą informację. Napisały do Aarona i Kyle'a z podziękowaniami za pyszny posiłek.
Godzinę po powrocie ze spaceru, siostry usłyszały pukanie do drzwi. Niechętnie podniosły się z kanapy, by zobaczyć kto o tak wczesnej porze zapragnął je odwiedzić. Podejrzewały, że to rodzice mogą sprawdzi co u nich.
Otworzyły drzwi i ujrzały mężczyznę z obsługi restauracji, która znajduje się na pierwszym piętrze apartamentowca. Obok stal wózek, na którym przygotowane było jedzenie. Megan i Allison spojrzały po sobie, bo żadna z nich nie pamiętała by zamawiała coś do jedzenia.
- Przepraszam, ale to musi być jakaś pomyłka. Nic nie zamawiałyśmy - odparła uprzejmie Meg.
- Zamówienie przyszło od dwóch mężczyzn. Jeśli nie chcą panie go przyjąć, odeślę to na kuchnię. Mogę też poprosić o jakąś informację na temat zleceniodawcy.
- Przyjmiemy jedzenie, ale byłybyśmy wdzięczne za jakąś informację na temat zleceniodawcy.
- W takim razie oto zamówienie i jak tylko wrócę do restauracji i uda mi się czegoś dowiedzieć, przekażę Panią wszelkie informacje.
- Dziękujemy - odpowiedziały zgodnie siostry.
Wózek wraz z jedzeniem wprowadziły do salonu gdzie postanowiły, że zjedzą śniadanie. Gdy talerze ustawiły na stole, ich telefony dały o sobie znać. Obie dostały wiadomości tekstowe.
- Niech zgadnę. Kyle do Ciebie napisał - zapytała Megan.
- A do Ciebie Aaron - zapytała Allison.
- No jakbyś mój telefon trzymała - stwierdziła Meg.
- Zapewne napisał Ci smacznego.
- Przecież po co wysilać się na jakąkolwiek fantazję.
- Mam ochotę napisać mu, że teraz nie tknę tego, bo boję się o swoje życie, ale z drugiej strony czy nie jesteśmy zbyt ostre dla nich?
- Nie wierzę! Ali zabujała się w Kyle'u! Gdzie mam to napisać?!
- Najlepiej sobie na czole.
- Da się zrobić, ale szkoda mojego czoła.
- Ty sie lepiej przyznaj, że coś czujesz do Aarona.
- Prędzej kaktus mi na ręce wyrośnie.
- O patrz! Puszcza korzonki.
- Przydałaby Ci się wizyta u psychiatry.
- Ale musiałabyś pójść ze mną.
- Chyba po to, żeby wysłać Cię do oddziału zamkniętego.
- No, ale serio. Nic nie czujesz do Aarona?
- To skomplikowane.
- To zmień sobie status na fejsie.
- Na prawdę to jest skomplikowane.
- Jak wszystko związane z Twoją osobą.
- To co z nimi zrobimy?
- Na początek może przestaniemy być chamskie. Przynajmniej mniej chamskie.
Zgodziły się, że ograniczą swoje niezbyt miłe teksty i dadzą im szansę, po czym zabrały się za jedzenie posiłku. Mężczyzna z obsługi restauracji zadzwonił do nich by poinformować, że w rejestrze są tylko numery telefonów. Siostry podziękowały mu za tą informację. Napisały do Aarona i Kyle'a z podziękowaniami za pyszny posiłek.
niedziela, 15 lutego 2015
6.
Allison
Bycie w stanie upojenia alkoholowego ma kilka faz: w potocznym języku głupawka, czyli wyśmiewanie każdej najgłupszej rzeczy, depresja i krytycyzm, miłość do wszystkiego i wszystkich oraz filozof.
Tego wieczoru siostry przebrnęły przez każdą z tych faz jak burza.
Ich zażarta dyskusja na temat dzwonienia do nowo poznanych znajomych niespodziewanie przybrała nieoczekiwany kierunek.
-Dokładnie siostro, lepiej jest być zimną suką. To się wbrew pozorom czasem przydaje. - powiedziała Megan.
-Kiedy jest się miłym ludzie za dużo od Ciebie oczekują i kiedy zaczynasz mówić co myślisz, oni są w szoku, bo przecież co się z Tobą stało? Każdy widzi Cię takiego jakim on chciałby żebyś był, nie takim jakim jesteś. To jest przytłaczające. Dlatego jestem jaka jestem. - przemówiła z wielkim skupieniem i powagą Allison.
-I ja Cię za to kocham, jesteś szczera do bólu i mówisz co myślisz.
-Aww, ja Ciebie też. W końcu jesteśmy do siebie takie podobne, że dziwne by było, gdybyśmy się nie zgadzały.
-Zostałyśmy na siebie skazane jeszcze zanim przyszłyśmy na świat. To było zapisane w gwiazdach.
-Co racja to racja. Wracając do mojego wcześniejszego pomysłu, to zgadzam się, nigdzie nie piszemy ani nie dzwonimy. Wystarczy, że robimy debilki przed sobą, wolę żeby nikt inny tego nie widział.
-Wierzyłam w Ciebie do samego końca i wiedziałam, że jesteś moją inteligentną siostrzyczką i dotrze do Ciebie idiotyzm tego pomysłu.
-Tak jakbyś Ty nigdy nie wpadła na coś, co mogło by nam przynieść jedynie upokorzenie.
-Nie denerwuj się tak... - dokładnie po wypowiedzeniu tych słów przez Megan ich rozmowę zakłócił dźwięk telefonu Allison. Na wyświetlaczu pojawił się numer przypisany do Kyle'a.
-Ok... Muszę stwierdzić, że jest to naprawdę dziwne, że właśnie skończyłyśmy o nich rozmawiać, a jeden z nich do nas dzwoni. Czyżby nasza bliźniacza moc poszła o krok dalej i ściągnęła omylnie na nas inną parę bliźniaków? - powiedziała Allison.
-Mam nadzieję, że nie, bo ciężko będzie opanować ta nową właściwość. A teraz odbierz ten telefon, bo inaczej nasza choroba psychiczna jeszcze się pogłębi.
-Grunt, że potrafimy przyznać, że mamy problem, haha. - odparła Allie i odebrała telefon wcześniej włączając głośnik. - Słucham?
-Hej Allison, może miałybyście ochotę gdzieś z nami wyskoczyć? Wiem, że jest dość późno jak na taką propozycję, bo dziewczyny potrzebują dużo czasu na przygotowanie, ale cóż mogę powiedzieć. Wy zapewne tyle tego czasu nie potrzebujecie, bo jesteście piękne, a noc jeszcze młoda, czemu by jej nie wykorzystać? Co wy na to? - wyrzucił z siebie Kyle na jednym tchu.
-Cóż... - zaczęła Allison, spoglądając na swoją siostrę. Jej mimika twarzy i gesty wyraźnie pokazywały, że nie ma ochoty na żadne wyjście i nic nie jest w stanie jej przekonać. - Właściwie to zrobiłyśmy sobie małą, dwuosobową imprezę. Jesteśmy już aktualnie w pewnym stadium upojenia alkoholowego, i boimy się, że moglibyście to wykorzystać przeciwko nam, więc odpowiedź na ten wieczór brzmi nie. Możecie jednak spróbować innym razem.
Na tą odpowiedź Megan opadła zrezygnowana na sofę i przypieczętowała to ciosem otwartą dłonią w czoło.
-Och, nie macie się czym martwić, jesteśmy grzecznymi chłopcami i obiecujemy nie robić nic, wbrew waszej woli. - odparł po dłuższym namyśle Kyle.
-Każdy tak mówi! - wykrzyknęła Megan.
-Hm... Dobrze Cię słyszeć Megan.
-Chciałabym móc powiedzieć to samo...
-Ok! - przerwała Allison - Jak się już pewnie domyślasz, to poważnie nie jest odpowiedni moment. Spotkamy się innym razem.
-A może jednak...
-Pa! - przerwała Allie i zakończyła rozmowę. - Są nadzwyczaj namolni, aż taki akt desperacji?
-Nie mam pojęcia i jakoś specjalnie mnie to nie interesuje, a Ciebie?
-Mnie również, ostatni drink? Muszę odreagować.
-Hm... Przekonałaś mnie. - odpowiedziała Megan z uśmiechem.
Obie były świadome, że pewnie przesadziły i nazajutrz obudzi je morderczy kac, ale nawet grzeczne dziewczynki czasem chcą zaszaleć. Chyba, że tak naprawdę są złe, ale nie zostały jeszcze doliczone do ogólnego rozrachunku.
Tak jak przewidziały ilość wypitego alkoholu nie przyniosła im zbawiennego działania. Zwłaszcza kiedy zasnęło się na sofie w salonie i nie miało się okazji pospać przynajmniej do 11.00, bo przed godziną 10.00 obudził je telefon Megan.
-Nie mam pojęcia, która jest godzina, ani kto dzwoni i szczerze mnie to nie obchodzi, bo dla mnie jest jeszcze rano i chciałabym spać, więc tym telefonem właśnie zakończyłeś/zakończyłaś swoje życie. - powiedziała zaspana Megan odbierając telefon.
-Uhm... Czyli tym telefonem zniszczyłem swoją szanse na umówienie się z Tobą, jeśli kiedykolwiek jakąś miałem? - zapytał Aaron.
-Mniej więcej tak, dobranoc. - odpowiedziała Megan rozłączając się i ponownie w miarę wygodnie układając się do snu.
Nie potrwało to jednak za długo, bo po chwili na jej poduszce znalazła się jej ukochana suczka. Leah wyraźnie dawała znak, że już dawno powinna była wybrać się na poranny spacer. Megan wydała z siebie jedynie głośne jęknięcie.
-Allie, Ty przecież zaczęłaś biegać, chyba na Ciebie pora. A przy okazji mogłabyś wziąć ze sobą Leah, bo musi załatwić to i owo.
-Wypchaj się, dzisiaj mam wolne, inaczej bym nie piła. Twój pies, Twój problem. Jeśli chcesz możesz spróbować nauczyć ją załatwiać się do kuwety jak Channel, ale kuwetę już musisz mieć swoją, bo wątpię żeby jej to odpowiadało.
-Ugh, coś tak czułam, że to powiesz, więc pora wstać.
Jak powiedziała tak zrobiła, a kiedy za Megan zatrzasnęły się drzwi, Allison także postanowiła zatroszczyć się o swoją pupilkę. Sprzątnęła jej kuwetę i nałożyła obu zwierzakom jedzenia do misek. Następnie wzięła z szafki dwie szklanki, napełniła je wodą i wsypała proszki na ból głowy po czym odstawiła je na blat. Czekając na powrót siostry przysiadła na krześle przy blacie, towarzystwa dotrzymywała jej ukochana pupilka. Allison delikatnie drapała ją pod pyszczkiem na co Channel odpowiedziała zadowolonym mruczeniem.
-Nie uwierzysz jaki ten świat jest głośny. To chyba kolejna bliźniacza moc, wyostrzone zmysły. - powiedziała Megan wchodząc do kuchni.
-Domyślam się, proszę. - odpowiedziała Allie przesuwając w stronę siostry szklankę z lekiem - Chyba jednak nie jestem taką złą siostrą.
-Przecież dobrze wiesz, że nigdy tak o Tobie nie myślałam. - stwierdziła Megan z uśmiechem.
Bycie w stanie upojenia alkoholowego ma kilka faz: w potocznym języku głupawka, czyli wyśmiewanie każdej najgłupszej rzeczy, depresja i krytycyzm, miłość do wszystkiego i wszystkich oraz filozof.
Tego wieczoru siostry przebrnęły przez każdą z tych faz jak burza.
Ich zażarta dyskusja na temat dzwonienia do nowo poznanych znajomych niespodziewanie przybrała nieoczekiwany kierunek.
-Dokładnie siostro, lepiej jest być zimną suką. To się wbrew pozorom czasem przydaje. - powiedziała Megan.
-Kiedy jest się miłym ludzie za dużo od Ciebie oczekują i kiedy zaczynasz mówić co myślisz, oni są w szoku, bo przecież co się z Tobą stało? Każdy widzi Cię takiego jakim on chciałby żebyś był, nie takim jakim jesteś. To jest przytłaczające. Dlatego jestem jaka jestem. - przemówiła z wielkim skupieniem i powagą Allison.
-I ja Cię za to kocham, jesteś szczera do bólu i mówisz co myślisz.
-Aww, ja Ciebie też. W końcu jesteśmy do siebie takie podobne, że dziwne by było, gdybyśmy się nie zgadzały.
-Zostałyśmy na siebie skazane jeszcze zanim przyszłyśmy na świat. To było zapisane w gwiazdach.
-Co racja to racja. Wracając do mojego wcześniejszego pomysłu, to zgadzam się, nigdzie nie piszemy ani nie dzwonimy. Wystarczy, że robimy debilki przed sobą, wolę żeby nikt inny tego nie widział.
-Wierzyłam w Ciebie do samego końca i wiedziałam, że jesteś moją inteligentną siostrzyczką i dotrze do Ciebie idiotyzm tego pomysłu.
-Tak jakbyś Ty nigdy nie wpadła na coś, co mogło by nam przynieść jedynie upokorzenie.
-Nie denerwuj się tak... - dokładnie po wypowiedzeniu tych słów przez Megan ich rozmowę zakłócił dźwięk telefonu Allison. Na wyświetlaczu pojawił się numer przypisany do Kyle'a.
-Ok... Muszę stwierdzić, że jest to naprawdę dziwne, że właśnie skończyłyśmy o nich rozmawiać, a jeden z nich do nas dzwoni. Czyżby nasza bliźniacza moc poszła o krok dalej i ściągnęła omylnie na nas inną parę bliźniaków? - powiedziała Allison.
-Mam nadzieję, że nie, bo ciężko będzie opanować ta nową właściwość. A teraz odbierz ten telefon, bo inaczej nasza choroba psychiczna jeszcze się pogłębi.
-Grunt, że potrafimy przyznać, że mamy problem, haha. - odparła Allie i odebrała telefon wcześniej włączając głośnik. - Słucham?
-Hej Allison, może miałybyście ochotę gdzieś z nami wyskoczyć? Wiem, że jest dość późno jak na taką propozycję, bo dziewczyny potrzebują dużo czasu na przygotowanie, ale cóż mogę powiedzieć. Wy zapewne tyle tego czasu nie potrzebujecie, bo jesteście piękne, a noc jeszcze młoda, czemu by jej nie wykorzystać? Co wy na to? - wyrzucił z siebie Kyle na jednym tchu.
-Cóż... - zaczęła Allison, spoglądając na swoją siostrę. Jej mimika twarzy i gesty wyraźnie pokazywały, że nie ma ochoty na żadne wyjście i nic nie jest w stanie jej przekonać. - Właściwie to zrobiłyśmy sobie małą, dwuosobową imprezę. Jesteśmy już aktualnie w pewnym stadium upojenia alkoholowego, i boimy się, że moglibyście to wykorzystać przeciwko nam, więc odpowiedź na ten wieczór brzmi nie. Możecie jednak spróbować innym razem.
Na tą odpowiedź Megan opadła zrezygnowana na sofę i przypieczętowała to ciosem otwartą dłonią w czoło.
-Och, nie macie się czym martwić, jesteśmy grzecznymi chłopcami i obiecujemy nie robić nic, wbrew waszej woli. - odparł po dłuższym namyśle Kyle.
-Każdy tak mówi! - wykrzyknęła Megan.
-Hm... Dobrze Cię słyszeć Megan.
-Chciałabym móc powiedzieć to samo...
-Ok! - przerwała Allison - Jak się już pewnie domyślasz, to poważnie nie jest odpowiedni moment. Spotkamy się innym razem.
-A może jednak...
-Pa! - przerwała Allie i zakończyła rozmowę. - Są nadzwyczaj namolni, aż taki akt desperacji?
-Nie mam pojęcia i jakoś specjalnie mnie to nie interesuje, a Ciebie?
-Mnie również, ostatni drink? Muszę odreagować.
-Hm... Przekonałaś mnie. - odpowiedziała Megan z uśmiechem.
Obie były świadome, że pewnie przesadziły i nazajutrz obudzi je morderczy kac, ale nawet grzeczne dziewczynki czasem chcą zaszaleć. Chyba, że tak naprawdę są złe, ale nie zostały jeszcze doliczone do ogólnego rozrachunku.
Tak jak przewidziały ilość wypitego alkoholu nie przyniosła im zbawiennego działania. Zwłaszcza kiedy zasnęło się na sofie w salonie i nie miało się okazji pospać przynajmniej do 11.00, bo przed godziną 10.00 obudził je telefon Megan.
-Nie mam pojęcia, która jest godzina, ani kto dzwoni i szczerze mnie to nie obchodzi, bo dla mnie jest jeszcze rano i chciałabym spać, więc tym telefonem właśnie zakończyłeś/zakończyłaś swoje życie. - powiedziała zaspana Megan odbierając telefon.
-Uhm... Czyli tym telefonem zniszczyłem swoją szanse na umówienie się z Tobą, jeśli kiedykolwiek jakąś miałem? - zapytał Aaron.
-Mniej więcej tak, dobranoc. - odpowiedziała Megan rozłączając się i ponownie w miarę wygodnie układając się do snu.
Nie potrwało to jednak za długo, bo po chwili na jej poduszce znalazła się jej ukochana suczka. Leah wyraźnie dawała znak, że już dawno powinna była wybrać się na poranny spacer. Megan wydała z siebie jedynie głośne jęknięcie.
-Allie, Ty przecież zaczęłaś biegać, chyba na Ciebie pora. A przy okazji mogłabyś wziąć ze sobą Leah, bo musi załatwić to i owo.
-Wypchaj się, dzisiaj mam wolne, inaczej bym nie piła. Twój pies, Twój problem. Jeśli chcesz możesz spróbować nauczyć ją załatwiać się do kuwety jak Channel, ale kuwetę już musisz mieć swoją, bo wątpię żeby jej to odpowiadało.
-Ugh, coś tak czułam, że to powiesz, więc pora wstać.
Jak powiedziała tak zrobiła, a kiedy za Megan zatrzasnęły się drzwi, Allison także postanowiła zatroszczyć się o swoją pupilkę. Sprzątnęła jej kuwetę i nałożyła obu zwierzakom jedzenia do misek. Następnie wzięła z szafki dwie szklanki, napełniła je wodą i wsypała proszki na ból głowy po czym odstawiła je na blat. Czekając na powrót siostry przysiadła na krześle przy blacie, towarzystwa dotrzymywała jej ukochana pupilka. Allison delikatnie drapała ją pod pyszczkiem na co Channel odpowiedziała zadowolonym mruczeniem.
-Nie uwierzysz jaki ten świat jest głośny. To chyba kolejna bliźniacza moc, wyostrzone zmysły. - powiedziała Megan wchodząc do kuchni.
-Domyślam się, proszę. - odpowiedziała Allie przesuwając w stronę siostry szklankę z lekiem - Chyba jednak nie jestem taką złą siostrą.
-Przecież dobrze wiesz, że nigdy tak o Tobie nie myślałam. - stwierdziła Megan z uśmiechem.
sobota, 31 stycznia 2015
5
Megan
Po kilku drinkach i pizzy, siostry były wyraźnie odprężone i wszystko wydawało im się zabawne. Nawet ich własne nogi.
- Allison? Dlaczego masz krzywe nogi -spytała przez śmiech Megan.
- Bo ty masz krzywe ręce -odpowiedziała jej siostra po czym wybuchła śmiechem.
- Bardzo śmieszne. Ha ha ha. Nie mam krzywych rąk. Co dowodzi, że jesteś ślepa.
- Wolę być ślepa niż mieć nierówno pod sufitem.
- Tak się składa, że mam porządek w pokoju. To ty masz wieczny bałagan.
- Chciałabyś. Prawda jest inna i musisz się z tym pogodzić. Tam panuje artystyczny nieład.
- Nie rozpędzaj się tak. Co ty? Bawisz się w pociągi japońskie?
- Sugerujesz, że jestem gruba?!
- Zwariowałaś?! Przecież te pociągi są smukłe.
- No rzeczywiście....
- Twoja wiedza na ten moment mnie przytłoczyła. Daj mi chwilę. Muszę dojść do siebie -stwierdziła Megan patrząc na siostrę.
- Nie dramatyzuj tak. Wielki mi halo. Robisz z tego nie wiadomo jaką aferę.
- Powiedz mi jedno. Czy ja Cię kiedykolwiek obraziłam?
- No nie...
- A wiesz czemu?
- Nie mam pojęcia
- Bo nie mam jak Cię obrazić. Poza tym jesteś moją siostrą. A bo ja wiem czy byś mnie w nocy poduszką nie udusiła? Nie mam pewności.
- Dzięki, że tak mnie cenisz.
- I kto tu teraz dramatyzuje?
- Oj tam - machnęła na nią Allison. - Mam pomysł! Ponabijajmy się z ludzi pisząc do nich głupie wiadomości albo dzwoniąc do nich!
- Serio?
- Tak. No zgódź się! Będzie fajnie!
- Niech Ci będzie. Robię to tylko dla Ciebie.
- Jak słodko! Tylko, że moje serce już komuś oddałam.
- I ja i tym nie wiem?!
- Spokojnie Meg. Chodzi o Chanel.
- Idiotka! Na zawał bym tu zeszła! A ty mi mówisz, że chodzi o Twoją kotkę...
- Allison? Dlaczego masz krzywe nogi -spytała przez śmiech Megan.
- Bo ty masz krzywe ręce -odpowiedziała jej siostra po czym wybuchła śmiechem.
- Bardzo śmieszne. Ha ha ha. Nie mam krzywych rąk. Co dowodzi, że jesteś ślepa.
- Wolę być ślepa niż mieć nierówno pod sufitem.
- Tak się składa, że mam porządek w pokoju. To ty masz wieczny bałagan.
- Chciałabyś. Prawda jest inna i musisz się z tym pogodzić. Tam panuje artystyczny nieład.
- Nie rozpędzaj się tak. Co ty? Bawisz się w pociągi japońskie?
- Sugerujesz, że jestem gruba?!
- Zwariowałaś?! Przecież te pociągi są smukłe.
- No rzeczywiście....
- Twoja wiedza na ten moment mnie przytłoczyła. Daj mi chwilę. Muszę dojść do siebie -stwierdziła Megan patrząc na siostrę.
- Nie dramatyzuj tak. Wielki mi halo. Robisz z tego nie wiadomo jaką aferę.
- Powiedz mi jedno. Czy ja Cię kiedykolwiek obraziłam?
- No nie...
- A wiesz czemu?
- Nie mam pojęcia
- Bo nie mam jak Cię obrazić. Poza tym jesteś moją siostrą. A bo ja wiem czy byś mnie w nocy poduszką nie udusiła? Nie mam pewności.
- Dzięki, że tak mnie cenisz.
- I kto tu teraz dramatyzuje?
- Oj tam - machnęła na nią Allison. - Mam pomysł! Ponabijajmy się z ludzi pisząc do nich głupie wiadomości albo dzwoniąc do nich!
- Serio?
- Tak. No zgódź się! Będzie fajnie!
- Niech Ci będzie. Robię to tylko dla Ciebie.
- Jak słodko! Tylko, że moje serce już komuś oddałam.
- I ja i tym nie wiem?!
- Spokojnie Meg. Chodzi o Chanel.
- Idiotka! Na zawał bym tu zeszła! A ty mi mówisz, że chodzi o Twoją kotkę...
- No co? To miłość od pierwszego wejrzenia. Przynajmniej nie muszę bać się odrzucenia.
- Tyy..... To dobre! Miłość idealna istnieje! Alleluja!
- No to co? Do kogo piszemy?
- A ja myślałam, że Ci przejdzie...
- W cuda wierzysz?
- Zdarza się.
- No to do kogo?
- Hm...
- Już wiem!
- No mów.... Chociaż zaczynam się bać....
- Napiszemy do ..... Kyle'a i Aarona!
- Nie.....
- Tak!
- Ja się w to nie będę pakować.
- A kto każe Ci się pakować? Nie będziesz musiała nawet podnosić swojego szanownego tyłka.
- Jezu....
- Jezusa bym w to nie mieszała...
- Weź.... Jak Cię strzelę to może się ogarniesz....
- Raczej poczekałabym z tym do rana... Mogłabyś robić co chcesz, ale mój umysł pozostanie przyćmiony i nie mam tu nawet na myśli alkoholu. Po prostu Twoja osoba tak na mnie działa, hahahaha
- Nie mam słów do Ciebie....
- To miej słowa do Aarona albo Kyle... A właściwie to który Ci się bardziej spodobał? Bo wiesz, ja się mogę dostosować.
- Zasadniczo? Żaden.
- Oj no weź, znam Cię, na pewno któryś wpadł Ci w oko i znając Ciebie jest to Aaron. Czy mam rację?
- Z braku laku, może być. Kyle w sumie też całkiem całkiem, ale zdecydowanie w Twoim typie.
- Czyli jak zwykle się rozumiemy!
- Nie może być inaczej. W końcu jesteśmy bliźniaczkami.
- Ta telepatia!
- Mocy bliźniaczek przybywaj!
- I nigdy nie ubywaj...? Nie wiem czy to ma sens, ale grunt, że się rymuje
- Uwielbiam Cię za Twoje rymy.
- Tak jak ja za Twoje czyny, joł men.
- No dobra.... Trzeba choć trochę się ogarnąć...
- A w każdym bądź razie możemy próbować.
- Jezusa bym w to nie mieszała...
- Weź.... Jak Cię strzelę to może się ogarniesz....
- Raczej poczekałabym z tym do rana... Mogłabyś robić co chcesz, ale mój umysł pozostanie przyćmiony i nie mam tu nawet na myśli alkoholu. Po prostu Twoja osoba tak na mnie działa, hahahaha
- Nie mam słów do Ciebie....
- To miej słowa do Aarona albo Kyle... A właściwie to który Ci się bardziej spodobał? Bo wiesz, ja się mogę dostosować.
- Zasadniczo? Żaden.
- Oj no weź, znam Cię, na pewno któryś wpadł Ci w oko i znając Ciebie jest to Aaron. Czy mam rację?
- Z braku laku, może być. Kyle w sumie też całkiem całkiem, ale zdecydowanie w Twoim typie.
- Czyli jak zwykle się rozumiemy!
- Nie może być inaczej. W końcu jesteśmy bliźniaczkami.
- Ta telepatia!
- Mocy bliźniaczek przybywaj!
- I nigdy nie ubywaj...? Nie wiem czy to ma sens, ale grunt, że się rymuje
- Uwielbiam Cię za Twoje rymy.
- Tak jak ja za Twoje czyny, joł men.
- No dobra.... Trzeba choć trochę się ogarnąć...
- A w każdym bądź razie możemy próbować.
- Nie chcę do niego pisać. To przeczy mojej ideologii.
- Tak, tak. Facet pierwszy na się odezwać...
- Dokładnie. Ja za niego roboty odwalać nie będę.
- A co jeśli rozmiar ich mięśni nie odpowiada rozmiarowi ich mózgów i w ich głowach zamieszkała przeciwna ideologia? Albo co jeśli tak na prawdę są bardzo nieśmiali i boją się odrzucenia z naszej strony?
- To jest możliwe, ale jestem zbyt uparta i przekonana do swojej ideologii, aby od niej odejść dla jakiś dwóch typków, których nie znam i którzy mogą zniknąć jak już się nami zabawią.
- A co racja to racja. Ja wyznaję ideologię: lepiej ranić niż zostać zranionym. Niech Cię nie zwiedzie miły wygląd mojej twarzy i uśmiech na ustach.
poniedziałek, 5 stycznia 2015
4.
Allison
Bliźniaczki
zdążyły odejść parę kroków, jednak okazało się, że ich nowi znajomi tak
łatwo się nie poddają i po chwili je dogonili.
-Poruszacie się zaskakująco szybko - zaczął Aaron.
-Ale nie jesteśmy z tych, którzy tak łatwo odpuszczają - dokończył Kyle. - Jeśli nie kawa i nie lody, to może zaproponujecie coś innego?
-Posłuchajcie, nie chcę wyjść na niemiłą, ale nie uważacie, że to trochę za dużo jak na pierwszy dzień naszej znajomości? - odpowiedziała Allison.
-Co masz na myśli? - zapytał Aaron.
-Pewnie to, że nasz świat nie kręci się wokół nowo poznanych mężczyzn i jeśli wpadamy na siebie więcej niż jeden raz w ciągu całego dnia, to jest to stanowczo za dużo. - wytłumaczyła podirytowana Megan.
-Kiedy spotykaliśmy się wcześniej byłyście milsze, co się tak nagle stało? Jeśli nie chcecie kontynuować znajomości to po prostu nam o tym powiedzcie. - oburzył się Kyle.
-Rany Boskie, czy człowiek nie może czuć się zmęczony po całym dniu pełnym wrażeń? Gdybyśmy nie chciały kontynuować znajomości to nie dałybyśmy Wam naszych numerów. Po prostu dajecie nam trochę...
-Przestrzeni. - zakończyła sprawnie, wyraźnie znudzona sytuacją Megan.
-Dokładnie, a teraz jeśli pozwolicie, udamy się w tylko nam znanym kierunku i zakończymy to nieudane spotkanie. - podsumowała Allison.
-Poczekajcie, nie podziękujecie nam nawet za odnalezienie psa? - odezwał się Aaron.
-Dziękujemy. - odparowała Megan i obie zwróciły się ku wyjściu z parku.
-Nie gniewajcie się na nas, czasem najpierw mówimy, a dopiero potem myślimy - krzyknął za nimi Kyle, ale siostry już nie zareagowały.
Gdy po powrocie do domu, przebrane w dresy i za duże koszulki, rozsiadły się wygodnie na sofie przed telewizorem ogarnął je błogi spokój. W końcu były bezpiecznie zamknięte w swoich przysłowiowych czterech ścianach.
-Nie wiem jak Ty, Megan, ale ja po tym dniu mam ochotę na coś mocniejszego i uprzedzając Twoje pytanie nie mam na myśli herbaty z dwóch torebek ani wina wytrawnego. Właściwie to po co my je kupiłyśmy skoro obie go nie lubimy?
-Bo chciałyśmy zrozumieć, dlaczego wszyscy się tak nim zachwycają, jednak mimo wszystko nadal smakuje nam tylko kiedy coś gotujemy i dodajemy je do smaku. - odpowiedziała Megan po chwili namysłu.
-Hmm... Co byś powiedziała, na... - zaczęła Allison buszując po szafkach w kuchni - Zwykłe zamówienie pizzy i drinki? Brakuje mi dzisiaj inwencji twórczej.
-Wybaczam Ci to - odpowiedziała Megan - Też mi się już nic nie chce. Kto by pomyślał, że zakupy są takie męczące, a jeszcze to zniknięcie Leah. Nie wiem co bym zrobiła gdyby się nie znalazła. - sunia jakby świadoma, że się o niej rozmawia, przybiegła i ułożyła się na kolanach swojej właścicielki.
-Całe szczęście, że wszystko dobrze się skończyło. Swoją drogą nie uważasz tego za podejrzane, że akurat kiedy ich poznałyśmy, Leah się oddala pomimo, że nigdy wcześniej tego nie robiła i właśnie oni ją przyprowadzają?
-Właśnie miałam się Ciebie pytać o to samo. Nie mogę powiedzieć, że oni wydali mi się dziwni, zachowywali się normalnie, ale jednak coś tu nie gra. Choć może jestem przewrażliwiona.
-W takim razie ja też - powiedziała Allison siadając obok siostry i podając jej szklankę z drinkiem.
-Dobrze, że nie jestem w tym sama. Już się bałam, że tylko ja mam co do nich mieszane uczucia.
-Och wiesz, że obie jesteśmy tak samo stuknięte. Zawsze widzimy "zagrożenie" w tych samych rzeczach, haha.
-No tak, jak mogłam o tym zapomnieć. A najlepsze co możemy teraz zrobić to przestać o tym rozmawiać. Zamówmy tą pizzę, bo jestem już głodna i włączmy jakiś film.
-Jestem jak najbardziej za. - odpowiedziała Allison.
Ten wieczór minął im bardzo miło, podobnie z resztą jak wszystkie, które spędzały razem. Czuły, że razem mogą wszystko, że są dwie przeciwko światu, jakkolwiek by to nie brzmiało. Może i nie miały w swoim życiu zbyt wielu zmartwień, ale zawsze były swoimi jedynymi powierniczkami. Nie ufały ludziom, wyznawały zasadę, że im mniej wiedzą inni tym lepiej. Obiecały sobie, że tak zostanie już na zawsze.
-Poruszacie się zaskakująco szybko - zaczął Aaron.
-Ale nie jesteśmy z tych, którzy tak łatwo odpuszczają - dokończył Kyle. - Jeśli nie kawa i nie lody, to może zaproponujecie coś innego?
-Posłuchajcie, nie chcę wyjść na niemiłą, ale nie uważacie, że to trochę za dużo jak na pierwszy dzień naszej znajomości? - odpowiedziała Allison.
-Co masz na myśli? - zapytał Aaron.
-Pewnie to, że nasz świat nie kręci się wokół nowo poznanych mężczyzn i jeśli wpadamy na siebie więcej niż jeden raz w ciągu całego dnia, to jest to stanowczo za dużo. - wytłumaczyła podirytowana Megan.
-Kiedy spotykaliśmy się wcześniej byłyście milsze, co się tak nagle stało? Jeśli nie chcecie kontynuować znajomości to po prostu nam o tym powiedzcie. - oburzył się Kyle.
-Rany Boskie, czy człowiek nie może czuć się zmęczony po całym dniu pełnym wrażeń? Gdybyśmy nie chciały kontynuować znajomości to nie dałybyśmy Wam naszych numerów. Po prostu dajecie nam trochę...
-Przestrzeni. - zakończyła sprawnie, wyraźnie znudzona sytuacją Megan.
-Dokładnie, a teraz jeśli pozwolicie, udamy się w tylko nam znanym kierunku i zakończymy to nieudane spotkanie. - podsumowała Allison.
-Poczekajcie, nie podziękujecie nam nawet za odnalezienie psa? - odezwał się Aaron.
-Dziękujemy. - odparowała Megan i obie zwróciły się ku wyjściu z parku.
-Nie gniewajcie się na nas, czasem najpierw mówimy, a dopiero potem myślimy - krzyknął za nimi Kyle, ale siostry już nie zareagowały.
Gdy po powrocie do domu, przebrane w dresy i za duże koszulki, rozsiadły się wygodnie na sofie przed telewizorem ogarnął je błogi spokój. W końcu były bezpiecznie zamknięte w swoich przysłowiowych czterech ścianach.
-Nie wiem jak Ty, Megan, ale ja po tym dniu mam ochotę na coś mocniejszego i uprzedzając Twoje pytanie nie mam na myśli herbaty z dwóch torebek ani wina wytrawnego. Właściwie to po co my je kupiłyśmy skoro obie go nie lubimy?
-Bo chciałyśmy zrozumieć, dlaczego wszyscy się tak nim zachwycają, jednak mimo wszystko nadal smakuje nam tylko kiedy coś gotujemy i dodajemy je do smaku. - odpowiedziała Megan po chwili namysłu.
-Hmm... Co byś powiedziała, na... - zaczęła Allison buszując po szafkach w kuchni - Zwykłe zamówienie pizzy i drinki? Brakuje mi dzisiaj inwencji twórczej.
-Wybaczam Ci to - odpowiedziała Megan - Też mi się już nic nie chce. Kto by pomyślał, że zakupy są takie męczące, a jeszcze to zniknięcie Leah. Nie wiem co bym zrobiła gdyby się nie znalazła. - sunia jakby świadoma, że się o niej rozmawia, przybiegła i ułożyła się na kolanach swojej właścicielki.
-Całe szczęście, że wszystko dobrze się skończyło. Swoją drogą nie uważasz tego za podejrzane, że akurat kiedy ich poznałyśmy, Leah się oddala pomimo, że nigdy wcześniej tego nie robiła i właśnie oni ją przyprowadzają?
-Właśnie miałam się Ciebie pytać o to samo. Nie mogę powiedzieć, że oni wydali mi się dziwni, zachowywali się normalnie, ale jednak coś tu nie gra. Choć może jestem przewrażliwiona.
-W takim razie ja też - powiedziała Allison siadając obok siostry i podając jej szklankę z drinkiem.
-Dobrze, że nie jestem w tym sama. Już się bałam, że tylko ja mam co do nich mieszane uczucia.
-Och wiesz, że obie jesteśmy tak samo stuknięte. Zawsze widzimy "zagrożenie" w tych samych rzeczach, haha.
-No tak, jak mogłam o tym zapomnieć. A najlepsze co możemy teraz zrobić to przestać o tym rozmawiać. Zamówmy tą pizzę, bo jestem już głodna i włączmy jakiś film.
-Jestem jak najbardziej za. - odpowiedziała Allison.
Ten wieczór minął im bardzo miło, podobnie z resztą jak wszystkie, które spędzały razem. Czuły, że razem mogą wszystko, że są dwie przeciwko światu, jakkolwiek by to nie brzmiało. Może i nie miały w swoim życiu zbyt wielu zmartwień, ale zawsze były swoimi jedynymi powierniczkami. Nie ufały ludziom, wyznawały zasadę, że im mniej wiedzą inni tym lepiej. Obiecały sobie, że tak zostanie już na zawsze.
3.
Megan
Siostry wróciły do swojego mieszkania gdzie zostały powitane przez ich pupile. Udały się do salonu by zostawić swoje zakupy po czym razem z psem Megan wyszły na popołudniowy spacer. Zastanawiały się czy iść do Central Parku. Z jednej strony dopiero stamtąd wróciły, ale z drugiej nie miały zbytnio gdzie się udać.
Szły sobie ścieżką, a Leah biegała swobodnie po trawniku. Rozmawiały o nowo poznanych znajomych . Nie do końca chciało im się wierzyć, że przechodzili przypadkiem, i je zauważyli aczkolwiek nie miały dowodów, że było inaczej. Postanowiły zmienić temat na jakiś przyjemniejszy.
Na początku mówiły o zbliżającym się Fashion Week'u w mieście. Było pewne, że dostaną zaproszenia, bo ich matka jest redaktorką naczelną Vogue i bardzo liczy się z ich zdaniem. Dlatego każdy projektant chce się im przypodobać i zaprasza je na swoje pokazy czy wysyła jakieś ciuchy żeby się w nich pokazały.
Nagle spostrzegły, że Leah zniknęła. Zaczęły wołać ją, każdego przechodnia pytały czy jej nie widział, niestety wszystko zdało się na marne. Jakby zapadła się pod ziemie. Zrezygnowane usiadły na ławce i zaczęły myśleć jak mogło do tego dojść, bo zawsze miały ją na oku, a poza tym nie oddalała się od nich. Już miały się rozdzielić by szukać jej po parku gdy ujrzały niedawno poznanych kolegów i suczkę starszej z sióstr.
Ogromny ciężar spadł im z serca, ale było w tym coś podejrzanego. Dopiero ich poznały, a już drugi raz tego dnia się widzą. Może nie byłoby w tym nic dziwnego gdyby nie to, że zaginęła ich suczka, która nigdy się nie oddalała, a oni ją znaleźli. Leah wyrwała się im i pognała do sióstr.
Kyle i Aaron szli w kierunku dziewczyn, a one zastanawiały się czy nie uciec jak najdalej od nich. Niestety zbliżali się zbyt szybko i manewr ucieczki nie wypaliłby.
- Powinniśmy się domyślić, że to wasz pies, bo jest uroczy jak wy -odparł Aaron.
- Nie będę dziękować za stwierdzenie faktu -powiedziała Megan głaszcząc swojego zwierzaka po głowie.
- To chyba przeznaczenie, że tak na siebie wpadamy. Wcześniej był obiad, to teraz może kawa -zapytał Kyle.
- Myślę, że dostarczyliście nam dzisiaj już tyle wrażeń, że na pewno będziemy miały problemy ze snem, a kawa raczej nie ułatwi tego zadania - sprawnie zripostowała Allison.
- No to może lody - spytał Aaron.
- Może innym razem. Śpieszy się nam. Poza tym lody to za szybkie tempo jak na drugie spotkanie -stwierdziła starsza z sióstr, po czym ruszyły w kierunku swojego mieszkania.
Szły sobie ścieżką, a Leah biegała swobodnie po trawniku. Rozmawiały o nowo poznanych znajomych . Nie do końca chciało im się wierzyć, że przechodzili przypadkiem, i je zauważyli aczkolwiek nie miały dowodów, że było inaczej. Postanowiły zmienić temat na jakiś przyjemniejszy.
Na początku mówiły o zbliżającym się Fashion Week'u w mieście. Było pewne, że dostaną zaproszenia, bo ich matka jest redaktorką naczelną Vogue i bardzo liczy się z ich zdaniem. Dlatego każdy projektant chce się im przypodobać i zaprasza je na swoje pokazy czy wysyła jakieś ciuchy żeby się w nich pokazały.
Nagle spostrzegły, że Leah zniknęła. Zaczęły wołać ją, każdego przechodnia pytały czy jej nie widział, niestety wszystko zdało się na marne. Jakby zapadła się pod ziemie. Zrezygnowane usiadły na ławce i zaczęły myśleć jak mogło do tego dojść, bo zawsze miały ją na oku, a poza tym nie oddalała się od nich. Już miały się rozdzielić by szukać jej po parku gdy ujrzały niedawno poznanych kolegów i suczkę starszej z sióstr.
Ogromny ciężar spadł im z serca, ale było w tym coś podejrzanego. Dopiero ich poznały, a już drugi raz tego dnia się widzą. Może nie byłoby w tym nic dziwnego gdyby nie to, że zaginęła ich suczka, która nigdy się nie oddalała, a oni ją znaleźli. Leah wyrwała się im i pognała do sióstr.
Kyle i Aaron szli w kierunku dziewczyn, a one zastanawiały się czy nie uciec jak najdalej od nich. Niestety zbliżali się zbyt szybko i manewr ucieczki nie wypaliłby.
- Powinniśmy się domyślić, że to wasz pies, bo jest uroczy jak wy -odparł Aaron.
- Nie będę dziękować za stwierdzenie faktu -powiedziała Megan głaszcząc swojego zwierzaka po głowie.
- To chyba przeznaczenie, że tak na siebie wpadamy. Wcześniej był obiad, to teraz może kawa -zapytał Kyle.
- Myślę, że dostarczyliście nam dzisiaj już tyle wrażeń, że na pewno będziemy miały problemy ze snem, a kawa raczej nie ułatwi tego zadania - sprawnie zripostowała Allison.
- No to może lody - spytał Aaron.
- Może innym razem. Śpieszy się nam. Poza tym lody to za szybkie tempo jak na drugie spotkanie -stwierdziła starsza z sióstr, po czym ruszyły w kierunku swojego mieszkania.
niedziela, 2 listopada 2014
2.
Allison
Po wspólnie zjedzonym śniadaniu, jeśli można tak nazwać cynamonowe bułeczki, siostry zaczęły szykować się do wyjścia. Wspólne zakupy to coś co uwielbiały najbardziej. Zawsze wracały z nich obładowane nową toną ciuchów, na które powoli zaczynało brakować miejsca.Tym razem nie było inaczej z wyjątkiem jednej, małej rzeczy.
Właśnie siedziały razem jedząc obiad w The Loeb Central Park Boathouse, gdy podeszło do nich dwóch przedstawicieli płci przeciwnej. Byli przeciętnej urody, jednak było w nich coś, co sprawiało, że chciało się na nich skupić swoją uwagę. Emanowali pewnością siebie, świadomi tylu skupionych na nich par oczu.
Megan i Allison były pewne swoich wdzięków, mimo to widok dwóch postawnych mężczyzn, stojących przy ich stoliku nieco je onieśmielił. Zerkały na siebie zażenowane nie wiedząc jak się zachować. Na szczęście nie musiały się tym długo przejmować, bo rozmowę rozpoczął blondyn.
-Wybaczcie bezpośredniość, ale zobaczyliśmy Was przez szybę i się nam spodobałyście, a szkoda by było stracić okazję do poznania Was. Nie chcemy się narzucać, ale może moglibyśmy się dosiąść i postawić Wam obiad?
-Jakbyście chcieli zauważyć, to mamy już obiad. - powiedziała Allison.
-A poza tym, rodzice uczyli nas, aby nie ufać obcym. - dokończyła Megan.
-W takim razie my możemy za niego zapłacić, a w międzyczasie zamówić coś dla siebie, porozmawiać i lepiej się poznać. Co wy na to? - odezwał się drugi z nich.
-Niech będzie. - powiedziała Allison po porozumieniu się z Megan - A skoro tak bardzo chcecie nas poznać, to moglibyście zacząć od przedstawienia się.
Obaj zabłysnęli śnieżnobiałym uśmiechem i zajęli miejsca obok sióstr.
Wyższy z nich - Kyle, był krótko ściętym brunetem o szmaragdowych oczach. Miał sportową sylwetkę, podobnie z resztą jak jego przyjaciel - Aaron. Miał krótkie blond włosy i oczy koloru błękitnego nieba, ideał większości dziewczyn. Różnica w ich wzroście nie rzucała się w oczy, ale gdy ktoś lepiej się przyjrzał, była zauważalna. Ubrani byli na sportowo, jeansy, T-shirt podkreślający ukryty pod materiałem zarys mięśni i buty Nike. Zdecydowanie przyciągali wzrok damskiej części klienteli i personelu. Każda z nich patrzyła z zazdrością na Allison i Megan, ponieważ to właśnie one zostały ich wybrankami, a jak na razie żadna z nich nie potrafiła tego docenić.
Początek ich znajomości był nieco niezręczny, jednak im więcej rozmawiali, tym bardziej atmosfera się rozluźniała. Nie można jednak siedzieć w nieskończoność w restauracji. W końcu podeszła do nich kelnerka z rachunkiem, a Kyle i Aaron tak jak obiecali uregulowali go.
-Miło było Was poznać, mam nadzieję, że się jeszcze zobaczymy. - powiedział Kyle unosząc prawy kącik ust w niedbałym, seksownym pół uśmiechu.
-Nam też było miło, dziękujemy za obiad. - odpowiedziała Allison.
-Żaden problem, może wymienimy się numerami? - odezwał się Aaron.
-Jasne. - zakończyła Megan.
Po tej wymianie zdań rozeszli się w swoje strony…
Subskrybuj:
Komentarze (Atom)